Noc świętojańska-(Dignif)

Dokument: pdf (89.9 KB)
  • 7 stron
Opublikowany 2016-11-21 10:31:06

Noc świętojańska (Dignif) Choć kultura Słowian, wierzenia sioła i zaścianków oraz praktyki kultu bogów, uosabianych w symbolach otaczającej nas przyrody oraz kosmosu, były niegdyś bogato rozkrzewione, to do dzisiejszych czasów przetrwały tylko nieliczne przesłanki, składające się na dość mglisty obraz dawnych rytuałów. Tym bardziej więc, cenić i pielęgnować musimy pamięć o pradawnych obrzędach, z których najsilniej ukorzenionym i najtrwalej przechowanym do dzisiejszych czasów, jest kult Nocy świętojańskiej - wielkiego misterium ognia i wody. Mimo, że nazwa nocy świętojańskiej, wskazuje na ścisłe korelacje z osobą św. Jana Chrzciciela, (którego męczeństwo dokonać miało się jakoby 21 czerwca) nie należy jednak podejmować prób datowania początków tego święta według tego tropu. W rzeczywistości, bowiem, wielkie misterium przesilenia, jest o wiele starsze, niż chrześcijaństwo wśród Słowian, zaś pierwszych jego śladów, doszukiwać należałoby się w zamierzchłych przedhistorycznych czasach. Odkąd, bowiem słowiańscy astronomowie przypuścili datę pierwszego letniego dnia, na okolicę 21 czerwca, we wilijum tegoż wydarzenia odbywały się pełne wielkiej radości obrzędy, ku czci boga słońca i jego zbawczej energii zsyłanej na Ziemię. Wraz z nastaniem wieczora, ludzie, którzy przez cały dzień przygotowywali się do świętowania, w pięknych, barwnych strojach, opuszczali osady, a zdążając ku najwyższej górze w okolicy, taką pieśń na ustach nieśli: " Witamy Jana świętego Cóżeś nam przyniósł dobrego? Na tę noc, tę wesołą Będą muzykanci grać Będą dzieweczki hukać Oj dzisiaj Kupajło Hej jurto Jan Oj pójdziem dzieweczki Hej w zielony gaj" Zanim jednak żądni biesiady "pielgrzymi", dotarli przez zapadające już mroki na wzgórze, specjalnie "wyselekcjonowana" kadra młodzieńców i panien, pospieszyć musiała na szczyt, a zebrawszy drewno przednie: sosnowe, świerkowe i cisowe w kopiec je ustawić. 1 Aby ogień, który zapłonie na górze, był godną światłością, mającą przedłużyć tej nocy światłość słoneczną, rozniecanie jego musiało być poprzedzone wypowiedzeniem magicznej formuły. Sam akt krzesania iskry, jako tej, która da początek błogosławionej sobótce, był złożonym przekazywanym z pokolenia na pokolenie procesem, w którym materiał trący i zapalny stanowiły deski. Sposób ten wywodzący się od naszych słowiańskich dziadów, dawał pewność powstania ognia żywego, który z natury zrodzony, naturą - rodzicielką się karmi, aby dla kosmosu święte swe i czcigodne płomienie ofiarować. Tak to w całej Europie od wiek wieków, ognie świętojańskie płonęły, a dymy ich snujące się przez wszystkie niemal epoki i stulecia, dawały świadectwo niezwykłych rytuałów, odprawianych niegdyś przez słowiańskich szamanów - magów, na część i chwałę wszechpotężnych żywiołów. Rytualne ognie, zwane sobótkami, swą nazwę wywodzą od soboty. Nie oznacza to jednak, że palone były właśnie w ten dzień (noc świętojańska jest świętem "ruchomym" i zależy od kalendarza astronomicznego). Geneza nazwy sobótka, pozwala nam stwierdzić, że ogniska palone były w noc "przedswięcia", czyli wigilii - soboty przesilenia, które jednak nie w dzień, ale właśnie nocą miało swoje apogeum. Sobota, była również miejscem rytualnych biesiad. Góra Ślęża ( najwyższa w paśmie Masywu Ślęzy na Przedgórzu Sudeckim, w XII wieku, miała, bowiem i taką zastępczą nazwę) z uwagi na to, iż w Zielone Świątki oraz właśnie w Noc świętojańską, miejscowi zbierali się tam na swe ceremoniały, ludzie skojarzyli nazwę tego wzniesienia ze świętym blaskiem tam się mieniącym i do dzisiejszych czasów, nazwa sobótka przetrwała właśnie jako określenie kultowego ogniska. "Juże wieczór teraz krótki Hej zapalmy sobótki Dalej dziewki wybrane Bylicą przepasane Tańcujcie na dworze Aż do rannej zorze Aże do świtania Ale nie bez grania" Magia ziół świętojańskich "U nas we wilijum św. Jana, niewiasty ognie paliły. Tańcowano, śpiewano, diabłu cześć i modły czyniąc i tego pogańskiego zwyczaju, do tych czasów w Polszcze nie chcą 2 opuścić, czyniąc z bylicy ofiarowanie, wieszają ją po domach i opasując się nią, czynią sobótki, paląc ognie, aby była świętość prawie diabelska, śpiewają pieśni, tańcują..." ks. Marcin z Urzędowa (XVI wiek) Jak podaje ksiądz Marcin (myląc się oczywiście, co do rzekomo "diabelskiego" charakteru święta) oraz wielu innych kronikarzy i historyków, okresu żywego kultu Nocy świętojańskiej, ważnym dopełnieniem ceremoniału, tej najkrótszej nocy w roku, były zioła. Drzewa, krzewy, krzewinki oraz wszelkie ziele polne i leśne, których najróżniejsze części od korzenia poprzez liście i kwiaty a na owocach skończywszy, używane były powszechnie w medycynie ludowej, około przesilenia nabierały szeregu szczególnych właściwości. Niezwykła moc, jaka w Noc świętojańską zlewała się obfitym strumieniem na wszystkie istoty żywe, potęgowała zbawienne lecznicze właściwości roślin, przysparzając im w tym okresie funkcji "antydiabelskich". Bylica- najwspanialsze ziele świętojańskiej Nocy, która przez wzgląd na swe uniwersalne działanie zwan...

Komentarze do: Noc świętojańska-(Dignif) • 0