IMG (6)

Dokument: pdf (657.8 KB)
  • 10 stron
Opublikowany 2017-03-22 06:16:33

l116 !łarnłoi lulia Akt czlł;rrty' scenl drug* 147 CAPULETTI Posłać tam zaraz po hrabiego! Migiem! Trzeba ten węzełzwiązaćjutro rano. JULIA Hrabia byŁ r wnież w celi Laurentego: Nie przekraczając granicy skromności, Starałam się okazać, Że mu sprĄam. CAPULETTI To co innego! To rozumiem! \fstari. Tak być powinno. Posłaćpo hrabiego! Ruszaj, łazęgo, sprowadź go tu zaraz| Ten mnich to świętyczłowiek - B g mi świadkięm, Cała'Werona wiele mu zawdzięcza. JULIA Marto, chodźze mną' proszę' do pokoju; Musisz mi pom c wybrać odpowiedni Str j i ozdoby na jutrzejszy dzien. PANI CAPULETTI ZdĘysz. Ślub przecież dopiero we czwartek. CAPULETTI Nie, idźjej pom c, idź.Ślub będzie jutro. Julia i Marta wychodą. PANI CAPULETTI Nie zdąży się wszystkiego przygotować. Przecież to prawie noc! CAPULETTI Już ty się nie martw, Ja się tym zajmę, wszystko będzie dobrze, Możesz miwierzyć.Idźteraz do Julii, Pom żjej ztymiłaszkami. Co do mnie, Nie kładę się dziśspać; zostaw mnie tutaj. Choć raz wystąpię w roli gospodyni! Hej, jest tam kt ry? \Wszyscy się rozeszli? To nic, sam p jdę uprzedzić hrabiego, h StuU jest jutro. Lekko mi na sercu: opamiętała się, uparta koza! ..44.:B i$ i# ,t Akt czw;rrty. sccl}il trŻĆcta L1+9 Pozostać sama; wy zMartąz pewnością Macie dziśw nocy mn stwo do zrobienia Przed tym tak nagĘm weselem. CAPULETT] ScnNe rRzEcrA Dobranoc. ldźspać, odpocznij; to ci dobrze zrobi. apubtti i Marta ułychodą. ŻegnĄcie! B g wie, kiedy was zobaczę. Zimny dreszcz trwogi przebiega przezżyły I mrozi wę mnie caŁe ciepŁo życia. Przywołam.ie z powrotem, będzie raźniej: Marto! - Nie, co ja robię? To bez sensu. lW tej strasznej scenie jest rola dla jednej Tylko aktorki. Gdzież ta fiolka? Jest. Dobrze, a jeśliwywar nie podziała? Czy w takim razie jutro biorę ślub? Nie, nie. Ten pĘn mnie zbawi. To - niech czeka. sztylet A jeślito trucizna, kt rą mnich Podsunął mi podstępnie? Gdybym zrnarŁa, M głby uniknąć odpowiedzialności Za to, że wcześniej dał mi ślubz Romeem. To też możliwę; ale chyba jednak Niel dałmi tyle dowod w dobroci! 7araz... a jeśliocknę się w grobowcu, Zanim Romeo prĄdzie na ratunek? Co wtedy? Boże, to byłoby straszne! Przecieżw tej łrypcie mogę się udusić: Zgnłym powietrzem zionącym z jej ust Nie da się pewnie oddychać - Romeo Poktij Julii. \Vchodą Julia i Marta' JULIA Thk, ta sukienka najlepsza. Ateraz Bądźtaka dobra i zostaw mnie samą: Muszę się długo modlić _ prosić niebo, Aby zesłałouśmiechna mnie gtzeszną, Choć ryle we mnie ptzekory i zŁości. IVc h o dzi Pani Capu letti. PANI CAPULETTI Masz jużco trzeba? Mogę ci w czymśpom c? JULIA Dziękuję, matko, nie; wybrałam wszystko' Co mi potrzebne na jutrzejszy ślub' Chciałabym teraz, jeżeli pozwolisz, 150 Rałnłoi lulia Znajdzie mnie martwą. A choćbym i żyła, Czyż sama wizja śmierci,noc i groza Grobowca, tego pradawnego lochu, Gdzie gromadziĘ się przez setki lat Kościpradziad w _ gdzie skrwawionyTybalt Legł tak niedawno, a już pod całunem Gnić pocz$ _ gdzie się w pewnych porach nocy Schodzą podobno duchy _ czy to wszystko Nie spowoduje, żekiedy się zbudzę '!7' smrodzie rozkładu, w krzykach przeraŻIi:wych, Przyprawiających o utratę zmysł w Jak krzyk wyrwanej z ziemi mandragory - Czy wtedy, w caĘ tej ohydnej zgrozie, Nie oszaleję? Tak, może w obłędzie Będę się bawić szkieletami przodk w, Z nieszczęsnych zwłok Tybalta ściągnęcałun Albo w napadzie szału chwycę piszczel Kt regośz moich wielkich antenat w I, jak maczugą, strzaskam własnączaszkę? O Boże, widzę już,jak duch Ębalta Ściga Romea zato, że mu ciało Przebił rapierem.'W'strzymaj się, Tybalcie! Romeo, spełniam ten toast dla ciebie! Pada na ukryte za zasłonami łtiżko' ScnNł cz'wARTA ht j u domu Capulettich. V(/chodą Pani Capuletti i Marta. PANI CAPULETTI Masz klucze; skocz i przynieświęcej Przypraw. M{RTA Piekarz chce pigw i dakryli do ciasta. Whodzi Capulłtti. GAPulnrrr Ruszać się, ruszać, ruszać! Tlzecia rano! Dzwon biłna jutrznię, drugi kogut zapiał. Ę moja pani, dopilnuj pasztet w I nie skąp w niczym. l r52 lłłmeoi.!ułia Akr czrrJrt'V, sc(lla (Żu'nlf J r53 I MARTA A idźpan dołzka; Też coś_ będzie się bawił w gospodynię! Jutro pan będziesz chory z niewyspania. CAPULETTI Gdzież tam! Zdarzało mi się zarwać noc Dla spraw mniej ważnych, a czrlŁem się świetnie. PANI CAPULETTI Prawda, że w swoim czasie wiele nocy PrzeĘdaczyłeś;lecz teraz ja czuwam, Żeby nie było takiego czuwania. Pani Capuletti i Marta ułychodą. CAPULETTI Ech, zazdrośnica! IVchodzą Słud4, z rożnami, dreu,nem i koszyhami. A wy co tam macie? PIERw'szY SŁUGA Kazalizanieśćdo kuchni, sam nie wiem. CAPULETTI Śpieszcie się, śpieszcie! Pi eru szy *uga w1c h o dzi. To drewno za mokre. Piotr ci pokźe, gdzie są suche kłody. DRUGI SŁUGA Piotr niepotrzebny; z tego niewyspania Łeb mam jak kłoda, więc sam kłody znajdę. C,APULETTI Dobrześpowiedział, błłźnie|Iw samej rzeczyi Łeb masz jak kłoda - jesteśtępy kloc. Drugi Sługa i inni wychodą. Na Boga ojca, toż to już dzien biaĘl Hrabia za chwilę zjawi się z muzyką, Tak zapowiadał. Slychać muzykę. Proszę, już go sĘchać. Hej' żono, Marto! P...

Komentarze do: IMG (6) • 0